środa, 29 kwietnia 2026

Czarny Snape

 Znajdziecie w słownikach potoczne znaczenia różnych wyrazów. Np faza ma potoczne znaczenie stan dobrego humoru. Podstawowe znaczenie to etap, miejsce. Jastrząb to wojowniczy, agresywny polityk. Przenośnie rzecz jasna. I teraz uwaga będzie trudne: te znaczenia najpierw pojawiają się gdzieś. Ludzie zaczynają używać tych wyrazów w określonych znaczeniach i tzw. językoznawcy wychwytują je i wprowadzają do słownika. Dlaczego jest to ważne? Bo jest taki okres, w którym znaczenie wyrazu jest, a nie ma go jeszcze w słowniku. Podobnie jest z neologizmami: nie jest tak, że najpierw ktoś wprowadza nowy wyraz do słownika a ludzie go używają dopiero potem. A jak jest? Nie napiszę abyście nie mieli za łatwo. Weźmy taki wyraz jak sepulka. Albo parawaning, patodewepoperka, hejter, blogowanie, blogosfera.

Piszę to bo niektórzy mają problem z terminem NEP. Nie ja go wprowadziłem, jest on używany w środowiskach typu Korwin itp. Z tego co pamiętam. Rozpatrujemy go w kategorii analogii. NEP to była taka odwilż, trochę poluzowali, zezwolili na drobną działalność prywatną. Ale nie dlatego, że stwierdzili, że komunizm jest bez sensu. Przyciśnięci realiami musieli trochę poluzować aby móc przykręcić śrubę jak ludziom się poprawi trochę. NEP w przenośnym znaczeniu będzie znaczył zatem krótkotrwałą odwilż wymuszoną okolicznościami. Mającą na celu umożliwienie ponownego przykręcenia śruby, większego, niż wcześniej. Zwolennicy jasnogrodu nie pojmują często tak subtelnych konstrukcji w sytuacji, kiedy nie mają podanego rozwiązania na tacy i muszą pomyśleć. Z tą czynnością macie bowiem problem.

Piszę o tym, bo obecnie mamy taką małą epokę NEPowską. I tak:

W Star Wars stery przejął Filoni, który nie poświęcał zbyt wiele miejsca walce z patriarchatem w swoich produkcjach. Trochę trollował system wartościami. Niemniej wychodzące teraz produkcje pochodzą jeszcze z epoki Kennedy. Trailery nowego filmu Mandalorian i Grogu nie są jednak łołkowe. Nie ma tam postaci silnej, dzielnej, niezależnej. Nie ma tej całej sieczki, Jest natomiast Ellen Ripley (Sigourney Weaver) i o nią się niektórzy rozpruli. W trailerze królują jednak Mando i Grogu. 

II. Star Trek

Tutaj mamy klapę serialu Akademia Gwiezdnej Floty, fortunnie już skancelowanego (neologizm!?!). Zasady łołkowe w nim zachowane to: biały nie może być pozytywnym bohaterem i poza epizodyczną rolą nie jest. Podobnie było w filmie Sekcja 31, który wypadł nawet z VOD. A był nawet fajny. ST trzyma się tego rozwiązania jak pijany płotu. Nie może ono przynieść sukcesu. Mamy też. nielogiczną i bezsensowną fabułę. Co do out universe to nie wiem. Nie wiem kogo tam zatrudniają i dlaczego, ale se nie radzi. Zresztą homoseksualny Klingon jest przestarzały, bo na czasie powinien identyfikować się jako Ferengi albo Borg. Argument jest tu taki, że ST zawsze był łołk i progresywny. Ale pojawia się pytanie: czemu kiedyś się podobał a tera nie?

III Harry Potter

Mam nadzieję że to jest łabędzi śpiew HBO, gdyż zostało przejęte przez Paramount, który po zmianie struktury właścicielskiej daje jakąś nadzieję. HBO zapowiedziało serial, którego łołkowy charakter wątpliwości nie ulega. Mamy tu bowiem elementy następujące:

1. Zapowiedź, że serial będzie wierny książkom. Jak ludzie słyszą takie dictum to im się zaczyna scyzoryk w kieszeni otwiera albowiem łołkowcy tak zaczynają swoją intrygę. Często. Macie tu choćby Wiedźmina i Ringi of Pała.

2. Drugim etapem jest wywrócenie wszystkiego do góry nogami. Tutaj mamy zmianę charakterystyki jednego z bohaterów czarownica Snape’a. Przed ogłoszeniem reszty obsady chyba ogłosili aktora który jego gra. Tu jest jakaś dialektyczna skłonność do kłamstwa widoczna, w sensie że prawda to nie jest prawda a prawdziwą prawdą jest kłamstwo: trzymanie się xiążek nie jest trzymaniem się xiążek a prawdziwym trzymaniem jest nietrzymanie. Jakoś w ten sposób oni rozumują.

3. Tymczasem wygląd owego Severusa Snape (dalej: SS) ma kluczowe znaczenie dla jego wątku. Miał nieprzyjemną mordę odcienia ziemistego (czyli bladozielonkawy taki, jakby miał zaraz się zrzygać taki). Grzywa nienajlepsza. Zmiana koloru na czarny powoduje kłopotliwą zmianę narracji, gdyż ojciec Harrego wraz z jakimiś huncwotemi lżyli SS za wygląd, tera więc wyjdą na rasistów.

https://youtu.be/HbyeAjaUAmQ?si=7We-RBpBXNBLNI5C


4. Nie jestem fanem HP, więc relacjonuję sprawę na zimno. Inne zmiany jakoś przeszły. Lewaki obchodzą problem. Jak masz przed sobą sedno to oni dookoła. Los serialu jest już przesądzony. Skutek typowego zabiegu łołkowego: kluczowe zmiany mają nieść ideolo, ale powodują konieczność przebudowy wątków, która daje dam zalew grafomanii, wynikającej z indolencji twórców.

IV Projekt Hail Mary

Powstała xiążka o tym tytule i na jej podstawie film, który jest sukcesem. Filmu jeszcze nie widziałem ale xiążka jest super i z punktu widzenia łołka to jest antyłołkowa. Bohaterem jest gościu, czyli biały facet. Nie ma walki z patriarchatem, jest ufok. Autor polazł na wywiad do Critical Drinkera, co stanowi wyzwanie rzucone lewakom, które to zkancelowałyby go chętnie. Powiedział tam, że wszyscy inspirują się Star Trekiem, tylko obecny Star Trek się nie inspiruje. Coś jest na rzeczy, potem szły jakieś przeprosiny, temat jest zbyt obszerny jednak. Napisy Końcowe tu zupełnie zachachmęciły sens wywodu. Chińczyk od Ciemnego Lasu, Cixin Liu, podobnie stworzył dzieło niełołkowe i też jest inżynierem.

Wzrasta świadomość społeczna, co jest ważne gdyż najlepiej jak zaatakowany nie zdaje sobie sprawy, że jest obiektem agresji. Wtedy jest bezbronny i bezradny. Publika uczy się rozpoznawać łołka i od razu się wścieka. Czasami jest to zachowanie pośpieszne i nieadekwatne jednak. Np. w Akademii Gwiezdnej Floty złol cytuje Biblię i jest to stosowanie zasady łołkowej, ale wychwycili ludzie to. Jest jednak delikatny odwrót gdyż Trump (który ma ostatnio trochę złej prasy) dał sygnał do zakończenia łołka. Drwal Rebajło ostatnio omówił powstanie tej ideologii w aspekcie przejęcia niezadowolenia społecznego po kryzysie aferalno-bankowym: problemu nie wywołały banki i ich wały, ale uprzedzenia społęczne, brak DEI itp. Słusznie Ziemkiewicz wskazuje tutaj na nową metodę działania: wykupienie i przejęcie lewaków, zamiast zwalczania ich metodami społecznymi.


Jakie jeszcze produkcje wypada przeanalizować? Z jednej strony mamy 2 sezon One Piece a z drugiej serial o Laki Luku na Disnej Plasie: tam Lucky Luk nie strzela tylko młoda, silna niezależna szczela i przerwałem oglądanie i nie oglądam. Prezes Black Rocka się odciął. Wnioski są takie, że jest nieźle, ale nie beznadziejnie. Mamy falę dochodzących produkcji poprzedniej epoki i nie wiadomo, co będzie dalej. Ale zauważcie, że Filoni będzie musiał lawirowac, bo do tej pory krytycy dawali 95% a widzowie 30% i tak trzeba rzeźbić, żeby się te oceny nie odwróciły. Żeby widzowie dali 90% i krytycy też.

Przypisy:

https://pl.wiktionary.org/wiki/faza

https://sjp.pwn.pl/slowniki/jastrząb.html

https://pl.wikipedia.org/wiki/Nowa_Polityka_Ekonomiczna

https://www.salon24.pl/u/smocze-opary/1326192,ahsoka-biala

https://youtu.be/7Zj2QLS1lho?si=OMPwltLI1GD6989f


poniedziałek, 2 września 2024

Historia się powtarza jako co?

 

Wybory prezydenckie wygrane przez Tuska/Trzaskowskiego zalegalizują demokratycznym głosem społeczeństwa obecną sytuację. Funkcjonariusze PiS wyraźnie nie rozumieją tej zależności. A skąd wiem, że Tusk/Trzaskowski wygra? W TV Republika usłyszałem wczoraj fur dojczland, zebrali ekipę  z TVP Info i powtarzają wyskoki kurszczyzny, które przyniosły klęskę w wyborach parlamentarnych. Jeden Ziemkiewicz ze swoi Salonikiem Politycznym nie jest w stanie zmienić tu ogólnego obrazu. Sakiewicz z Pereirą dołożyli swoje do tryumfu obozu 13 grudnia, a teraz jeszcze Pereirę może wezmą do Republiki.

Idąc analogiem XVIII wiecznym obecnie wchodzimy w epokę Sejmu Grodzieńskiego, który skasował Sejm Czteroletni. Jeszcze rozbiór, Insurekcja i koniec. Z drugiej strony mamy sytuację Partii Centrum z 1933 roku. Swoją drogą ciekawe czemu informacje o niej na Wiki są mocno lakoniczne. W każdym razie PiS spotyka się z terrorem zdegenerowanego reżimu i nie bardzo rozumie, że UE popiera Tuska. I dlaczego popiera? Czemu Tusk znajduje uznanie towarzyszy unijnych?

Obecnie bezpośrednie represje dotykają kilku osób, ale co do zasady nie odbiegają. Przy czym muszę się zatrzymać na objaśnieniu znaczenia terminu mentalność przegrywa. Nie chodzi tu o odnoszenie sukcesu, bądź nie odnoszenie. Chodzi o nastawienie do rzeczywistości. Oglądam TV Republika i to co się tam wyrabia przekracza ludzkie pojęcie. I kocie. Jak oni tam łkają, jak płaczą, jak kwilą, jak się użalają. Nie da się tego słuchać. Dodatkowo wszystko akceptują i się zgadzają na wszystko. Takie epatowanie sierotyzmem obrzyganym: patrzcie, ten Wąsik taki biedny, tu bezprawnie wygnali, takie sieroty jesteśmy bezradne, wzruszcie się naszą niedolą i na nas zagłosujcie, bo nas biją. I trzymają w świeżo pomalowanej celi. I PKW, którą sami upolityczniliśmy zabrała nam kaskę.

Z drugiej strony mamy Tuska. On nie ma żadnych sukcesów, ale ma mentalność wygrywa. A ludzie chcą trzymać z wygrywem. Zauważcie, że przez 8 lat rządów PiSu totalne nie tyle labiedziły, co się odgrażały, co to one nie narobiom. Jak to będą odwoływać, oddawać ubeckie emerytury, neosędziowie, izby. Tymczasem pisowce teraz nie zdobywają się na nic. Nawet nie powiedzą, że jak wsadzą Bodnara do aresztu to nie tylko będzie świeżo malowane, nie tylko kajdanki, ale i awaria hydrauliki i zaleją go gównem. Z wszystkim się godzą i łkają. Dlatego Tusk/Trzaskowski wygra i będzie epoka Sejmu Grodzieńskiego. Wszystko odkręcą na legalu.

PiS zaś marnuje okazje, jakie ma. Np. zmiany narracji. Nie dokonał rozliczenia się z kowida, z KPO, z niczego. Nie jest zatem wiarygodny dla społeczeństwa. Nie dziwi zatem mijanka z PO, która zaszła.przecież jak była akcja z CPK to KAczor z Morawieckim nie bardzo się w to angażowali. T nei był główny przekaz. Oni chcieli opiewać Wąsika, który jest odpowiedzialny za akcję mieszkanie za donos. Red, Ziemkiewicz i Otoka ciekawie tu konstatują. 

https://youtu.be/DGp3J4_1sfY?si=7n_XpdFB38dzdhru

https://youtu.be/SExaO2xnYRM?si=UDZqX24E0jiNRjk0


https://youtu.be/fsbO639RP08?si=TJWsx5l1rDYaLZfK




Co do owej partii Centrum to w 1933 roku padła ofiarą terroru i zaprzestała działalności. 



czwartek, 15 sierpnia 2024

Pol Trek, czyli nasi w kosmosie

 „POL TREK. Na dobre i na jeszcze gorsze” przenosi nas w sferę Star Treka piórem autorki Luizy Dobrzyńskiej (dalej: Eviva) i nakładem wydawnictwa HM. Nie oszukujmy się – jest to parodia, w której bez trudu rozpoznamy bohaterów tej franczyzy, czy też uniwersum, czy też multiwersum. Chociaż multiwersum to tu akurat nie ma. Są za to nasi ulubieni bohaterowie, jak kapitanowie Kirk i Picard, niekapitanowie Data, Troi, Spock, Riker, Worf. Są gatunki takie jak Wolkanie, Romulanie, Ferengi. No i jest ta menda Q. Nie będę nawet pisał, jak się nazywają w książce, sprawdźcie sami. Jest USS Enterprise, występujący tu jako USS Superprice. W dalszej części mamy lekkie spoilery, które są, bo nie chce mi się rozkminiać czy coś tam mogę zapodać, czy też lepiej zataić. Są tu bowiem rzeczy, których nie ogarniam:

Mamy Unię Planet i z opisów zapodawczych wynika, że Polska do niej nie należy. W książce jednak należy i jej bohater, statek PSS Społem [1], tj. pardon, PSS Hermasz jest częścią Gwiezdnej Armady. Czyli Gwiezdnej Floty. No i po co? Powinien być nasz i latać se gdzie chce. Sensem powieści jest bowiem zbudowanie przez Polskę gwiezdnego korabia, który ma nas reprezentować w Kosmosie. Wyszedł z tego twór pokroju ORP Ślązak w najlepszym razie (kto wie do czego piję to wie, a kto nie wie to niech się dowie o co poszło z Gawronem). W każdym razie mamy tu elementy produkcji takich jak Star Treki: TNG (Star Trek: The Next Generation, Następne pokolenie), TOS (Star Trek: The Original Series, Seria oryginalna), Voyager, DS9 (Star Trek: Deep Space Nine, Stacja Kosmiczna), Discovery. Czy jest coś z Enterprise?

Nie ma natomiast niczego z Gwiezdnych Wojen co ogranicza potencjalny krąg odbiorców. Fandom startekowy jest u nas bowiem wątły i nieliczny, co innego ten drugi, znacznie bardziej rozbudowany. Gwiezdne wojny przeniosły się natomiast do Star Treka, gdzie są ciekawe bitwy w kosmosie. W Akolicie Disnej odwalił zaś taka manianę w tej dziedzinie, że głowa mała. Żenada.

Fabuła jest prosta: nasz gwiazdolot PSS Hermasz (ewski się nie zmieściło) pomyka przez Galaktykę, spotykając Koo, czyli Q. Q to menda więc mocno komplikuje życie załodze, która i bez tego ma dość kłopotów sama ze sobą. Mamy tu z jednej strony parodiowanie Treka, a z drugiej nas. Fabuła jest – jak to często bywa w podobnych produkcjach – pretekstowa. Ma być śmiesznie i jest. Nie wszystkie żarty, dżołki i skecze wypalają, ale tych dobrych jest na tyle dużo, że można się dobrze bawić. Mamy bowiem kapitan Liliannę Zakrzewską, której towarzyszą takie osobistości jak Wojciech Cepowski czy ojciec Tadeusz Muchomorek. Są też przedstawiciele sił postępu. Jak pisałem niebagatelną rolę odgrywa komputer pokładowy statku. Sztuczny ów intelekt nie odstaje swym poziomem od reszty załogi. Załoga ta odstawia istny horror wśród gwiazd, głównym motywem jest, że każdy jest wodzem, mamy też stałe elementy, jak pędzenie bimbru w reaktorze. Mamy pokazany kontrast z spizowymi czasami kpt. Pikarda, który przeżywa coś na kształt załamania nerwowego. Głównym wątkiem fabularnym jest darcie ryja, przeplatane pyskowaniem i kacem.

Czyta sie to dobrze, są jednak pewne niedociągnięcia. I tak: skoro o. Muchomorek ma być reakcyjny to nie może być spowiedzi u zakonnicy. To największy zgrzyt fabularny. Sfera polityczna zestarzała się też dotkliwie, jak zakończenie „Sagi o Wiedźminie” Sapkowskiego. Sapkowski nie przewidział kierunku ataku w scenie śmierci Geralta. Ci co mieli się bronić atakują, a bronią się ci, co u Sapkowskiego mieli atakować. Zmieniło się nastawienie społeczeństwa, które chce CPK, nowoczesności itp. Polska powinna zatem przodować w Unii, staczającej się w otchłań degrengolady, występku i wszelakiej degeneracji. Przedstawicielka feminizmu słabo walczy z patriarchatem, uosabianym przez kapitan Liliannę. Postępowiec wymięka, acz startuje z dobrego poziomu. Jedyne co źle brzmi to feminatywy: ani to śmieszne, ani zabawne, ani nic. Dodatkowo mam ebooka więc nie wiem, jak jest to wydane, nie wiem nawet jakie jest grube. Niech ktoś napisze w komciu.

Nie wiem na ile dzieło to jest atrakcyjne dla osób nie znających Treka, bo ja mam tu postrzeganie skażone wiedzą tematyczną. Może ktoś się wypowie w komciu. Z kolei każdy sympatyk fantastyki coś tam o ST wie. Autorka nie prowadzi własnego kanału na Yutubie, który nakręciłby popyt. Może wystąpi chociaż u Czerwia Fantastycznego, który też wydaje w Wydawnictwie HM. Wydawnictwo to znalazło sobie niszę i wypuszcza takie ciekawe rzeczy. Jakoś tam wychodzi na swoje. Tak naprawdę jeden człowiek to jest i jest łysy. Picard jest łysy i wydawnictwo też więc tu Piątek łączy strzałki i zagadka publikacji jest rozwiązane. Zastanawialiście się kiedyś, czemu Picard jest łysy? Przy takiej technice powinni mu stworzyć grzywę bez żadnych problemów. Ale nie. A widzieliście blondi na okładce? Ma błękitne białka (które nie są zatem białkami, tylko niebiełkami) ócz, jest zatem na Diunie. Nie ma szczelnego hełmu owa pani, jest dziura na dole. Jak zatem funkcjonuje i gdzie?

O książce:

https://wydawnictwohm.pl/produkt/pol-trek-na-dobre-i-na-jeszcze-gorsze-luiza-dobrzynska/

To 2 część jest, ale funkcjonuje samodzielnie. Spoko możecie czytać na luzaka. Warto bo ciekawa jest. Na poziomie Lower Decka, lepsze od  DS9 i Voyagera, od Orville słabsze. Od Discovery wszystko jest lepsze, poza Akolitą, który jest gorszy. 

Opis ze strony wydawnictwa: 

Wiek XXIII naszej ery. Cała Ziemia jest zjednoczona i żyje według praw Unii Planet, grupującej społeczeństwa najróżniejszych ras.

Cała? Niekoniecznie.

Jedno małe państwo wciąż opiera się dyktatowi powszechnej szczęśliwości i manifestuje to, budując własnym kosztem statek gwiezdny HERMASZ, obsadzony wziętą z łapanki załogą, śmiało zmierzający tam, gdzie nie dotarł jeszcze żaden Polak.

Gdy dowództwo Gwiazdowej Armady napotyka poważne problemy, mówi o tym kapitan polskiego statku, dodając uczciwie, że zadanie jest śmiertelnie niebezpieczne lub zgoła niewykonalne.

W odpowiedzi słyszy: „Tak? To potrzymajcie mi piwo”.

Bohaterowie… Czyż trzeba ich przedstawiać?

To ja. Ty. Każdy z nas.

O wydawnictwie HM:


Przypisy:

1. Społem, społem, ale wstołem.

niedziela, 26 marca 2023

Drabina eskalacyjna

 

Zacznijmy od Ławrowa. Był on łaskaw stwierdzić: „warunki Rosji lepiej spełnić po dobroci, inaczej działać będzie rosyjska armia”[1] Co oznacza ta, powtarzana co jakiś czas groźba? Że mamy się poddać bo jak nie to na nas napadną.

I co my na to? Obrona przed Rosją wzbudza u pewnej grupy ludzi u nas intuicyjny sprzeciw. Inni wymagają powtórzenia dygresji o unikaniu wojny za wszelką cenę:

Wyobraźmy sobie że przychodzi Ławrow i stawia takiemu unikaczowi (za wszelką cenę) ultimatum: »tu jest brygada zmechanizowana, albo zrobisz całej laskę albo najeżdżamy i będzie wojna. A jak zrobisz to nie będzie.« I nasze różne szpece co na to? Czy za wszelką cenę będą wojny unikać, czy jednak nie? Tu jest całe takie myślenie że Rosja wygra i tak i musimy robić co nam każą. A Ukraina to w ogóle. Jest bez szans i przegra, pomoc tylko powoduje zbędne zniszczenia, które opóźniają tylko nieuchronny tryumf Sovieta. Tu można wyrywać gości po nazwisku do odpowiedzi.

Bardzo często zadowalamy się takimi przykładami, które mają unaocznić. Nie unaoczniają jednak i wymagają jednak egzegezy: okazuje się, że jest cena, której ten i ów nie jest w stanie zapłacić za pokój.

Jacek Bartosiak zareagował prawidłowo: Chyba że zostanie pobita w polu. I wtedy nie trzeba liczyć się już z polityką i sprawczością rosyjską. Tyle w temacie. I to trzeba zrobić i wystawić wojsko polskie do tego zadania. Inaczej trzeci pośrednicy będą nas co rusz namawiać, by ustąpić Rosji to tu, to tam… Proste i jasne”. I zaczęło się disko. Sens jest taki, że musimy mieć taką armię, która pokona ruskich jak na nas uderzą. Tymczasem obrona przed bolszewią jest traktowana jako atak.

image

Amerykanie też nie są wcale tacy mądrzy. Z Ławrowem trzeba zaczynać negocjacje poprzez strzelenie go w pysk tak, żeby się nakrył nogami. Potem jeszcze trzeba skopać po nerach. I postawić do pionu i wtedy można rozmawiać. Coś jak Kmicic z Akbahem-Ułanem. Kto nie czytał to niech se przeczyta:

https://literat.ug.edu.pl/potop/0059.htm

Z kim ja tu w ogóle pracuję? To są proste rzeczy , łatwe do ogarnięcia. Ronald Regan zadziałał w podobny sposób słynną próbą mikrofonu:

https://youtu.be/TG0ph0s9T8g

I podziałało. Z ruskim trzeba negocjować startując od drógiej strony: nie że mamy propozycję korzystnego współistnienia, kołogzystencji, kompromisu, ułożenia, itp. Tylko: spalimy wasze miasta, przeoramy cały kraj bombami, żywa noga nie ujdzie. I potem stanowiska się ucierają, kompromis jest.

II

W Do Rzeczy Jan Fiedorczuk spłodził paszkwil na Bartosiaka w związku z jego ostatnią książką chyba. »Najlepsze miejsce na Ziemi«. Optymistyczny tytuł, stojący w opozycji do pragnienia martyrologii. Nie czytałem jeszcze. Artykuł natomiast jest za paywallem więc poczytajcie sobie nitkę na Tłiterze:

https://twitter.com/JanFiedorczuk/status/1638667209210830854

Jaki jest podstawowy zarzut? Że wcześniej był taki hermetyczny slang gieopolityczny, używany przez wąską garstkę, która się czuła przez to elitarnie i że niby jest mądra. Bartosiak to rozpowszechnił natomiast i teraz jest to egalitarne słownictwo.

Nie no żart. Są jeszcze wartości. W wartościach chodzi o to, że Amerykanie jak chcą czegoś od Turcji to muszą Erdoganowi płacić, i to sporo. A nam wystarczy, że powiedzą że moralność, że wartości, że to, że sio i za darmochę wszystko mają. Ogólnie u nas taka mentalność jest, że nie wypada żądać czegoś w zamian w takiej sytuacji. Tutaj Parys się odpala, a jakby mu powiedzieć że mamy interes we wspieraniu Ukrainy i dlatego musimy na 150% możliwości działać i się spiąć to się spulta.

Wytłumaczą tą terminologię na przykładzie reparacji: Domagając się reparacji wchodzimy na drabinę eskalacyjną. Są to bowiem takie kwoty, że Niemcom bardziej się opłaca nas wykończyć niż płacić. I jak to powiesz pisowcowi to się zacznie miotać, urągać: »to co, nie mam zgłaszać roszczeń słusznych? Moralność mam za sobą, współżycie międzynarodowe, wartości mam!!! Wspólnota europejska!!!« A nas interesuje konkretna odpowiedź: z jakimi działaniami się liczy i jak zamierza na nie odpowiedzieć. Nie zamierza. Taki jest mechanizm naszych porażek w starciach z Unią Europejską przy okazji sądów i innych.

Przypisy:

1. https://dorzeczy.pl/opinie/417772/fiedorczuk-zwodnicza-sciezka-geopolityki.html



niedziela, 15 stycznia 2023

Podsumowanie serialowe 2022 styczniowe

Mamy już nowy rok, czyli jest pora na ostateczne (w miarę) podsumowanie starego. Mogą być pewne spoilery po zestawieniu, które zamieszczam:


Produkcja roku: Orville, The, sezon 3. Serial Hulu/Disnej Plas.


Rozczarowanie roku: Rings of Pała. serial Amazon.


1. Orville


2. Peacemaker


3. Xięga Bobusia


4. Star Trek: Lower Decks


5. Łensdej


6. Ród Smoka


7. Strażnicy Sprawiedliwości.


8. Star Trek: Strange New Words


9. Vox Machina


10 Boys


Teraz kilka zdań podsumowujących poszczególne produkcje:


Orville rozumie ducha Gwiezdnych Wojen i widać, że się twórcy starają. Serial jest robiony w odróżnieniu przez ludzi, którzy chcą go robić. Przez fanów jest robiony. Pierwsze sezony musiały udawać parodię bo w USA nie da się pozwać parodii (tak słyszałem). Stąd dużo gagów które podzieliły widownię: części się podoba brak gagów, a części gagi. Wszystkim nie dogodzisz. Twórca, Seth MacFarlane musiał udawać przed wytwórnią Fox że robi jakiegoś Family Gaja w kosmosie. Jakby tylko jeden serial mógł robić. Sezon 3 to długie odcinki (dzięki przeniesieniu na striming Hulu), ciekawe fabuły. Gwiezdne wojny robią, tzn biją się w kosmosie. Mamy tu kontynuację najlepszych tradycji Star Treka, łącznie z wszelakimi patologiami o których już było. Estetyka jest estetyczna: oświetlenie, kadrowanie jest tak robione, aby przyjemnie się oglądało: Kadrowanie, kolorystyka, filtry. Poruszają różne problemy współczesności. Są romanse i śpiewają. Kończy się ślubem w stylu Potopu. I Klajden to dziewczynka.


Pozostałe produkcje startrekowe to Strange New Words i Lower Decks. Lower Decks to parodia kreskówkowa, tocząca bekę z różnych aspektów. Przy czym Mariner, bohaterka główna nie jest Mary Sue bo zostaje zdrowo przeczołgana i popełnia błędy. Reszta bohaterów jest sympatyczna dzięki czemu się to fajnie ogląda. Ja lubię Star Treka więc serial startrekowy ma szansę być wysoko w zestawieniu albo na samym dnie. SNW oparte jest na mrocznej tajemnicy kapitana Pike: wskutek fluktuacji czasoprzestrzennej zobaczył on swoją śmierć więc wie, kiedy zginie. Ale wie też że nie zginie dopóki nie zginie, czyli mu nic nie grozi na razie. Załoga Enterprise też jest sympatyczna i dobrze pokazana. Jedna sternika jest słaba. Przygody mają startrekowe. Kurtzmann musiał się cofnąć pod naciskiem niezadowolenia i zrobić serial z sensem. Spoko. Również się to dobrze ogląda z uwagi na kadrowanie, kolorystykę itp.


Przechodzimy teraz do superbohaterów:


Strażnicy Sprawiedliwości (dalej SS) to mroczna historia obnażająca ciemną stronę superbohaterszczyzny na Netflixie. Coś w stylu Boys ale nie do końca. W każdym razie jest to zwarta historia opowiedziana w konkretny sposób. Jednosezonowa, skończyli i koniec. Boys wygląda tak, że ogladam cały sezon i już się kończy i będzie konkluzja ale przychodzi gościu z pizza i się wszystko rozłazi i jeszcze jeden sezon i znowu koniec i już ma być rozwiązanie ale pita przywieźli i trzeba wypełnić i next sezon....


Peacemeker wyciąga zaś na wyższy poziom postać złola z filmu. Ciekawe to jest, epatuje zaburzeniami psychicznymi, śmieszny wróg, walka ze słabościami, fajne. DC robi coś z sensem zanim upadnie.


Wednesday na Netflixie opiera się na klasycznych zasadach, czyli kontraście między bohaterkami. Nie oglądam Harrego Pottera więc nie przeszkadza mi tu podobieństwo. Nie jestem tez fanem Rodziny Addamsów. Ważne, że mają tu różne pomysły i Łensdej nie jest Mary Sue. Nie uderza ona tez w samczą dominację. Interesująco rozwiązują zagadkę.


Zostaje Ród Smoka, o którym było i Vox Machina. Vox podpada pod patologię z mroczną tajemnicą więc też jest fajne. Xięga Bobusia jest zaś robiona w stylu fanowskim, podpasowały mi zarówno przygody Boby Fetta u Tuskenów, jak i Mando w kosmosie. Skutery Vespy były słabe i reżyseria walk ma sporo niedociągnięć. Jon Favreau, twórca wraz z Filonim, jest zaangażowany w Orville też.


II Słabizny:


1. Rings of Pała - najgorsza produkcja roku!


2. Wiedźmin, Rodowód Krwi


3. Star Trek Discovery sezon 4


4. Kenobi


5. She Hulk


Nie mam siły rozpisywać się o tym badziewiu. Jedno gorsze od drugiego. Kenobi nie rozumie Gwiezdnych Wojen. Wiedźmin to żenua. Idźmy dalej:


III


Niektóre produkcje albo mi nie podeszły, albo nie miałem siły aby w nie wniknąć. Np. Cyberpunk. Andor zaś to taka nuda bezbarwna. Picard s02 balansuje na krawędzi. Primal s02: stwierdziłem że wygląda jak Samuraj Jack i nie bede oglądał. 


W 2023 roku kandydatem do sukcesu jest 3 sezon Mando. A tak to nie wiem co jeszcze wyjdzie. Na ten rok przechodzi Willow, który jest słaby. 


 Że ja nie zrozumiałem tekstu „Money For Nothing”? Jak ja nie rozumiem to kto niby rozumie? Występuje tem Chudy i Gruby którzy noszą lodówki, mikrofalówki i kolorowe telewizory. Instalują. Jest też pieseł i Sting. I o tym jest ta piosenka. Nie no jest to dżołk z tej audycji:


Omawiają tam muzyczne aspekty utworu, który ma genezą taką, że Knopfler usłyszał coś, co go poruszyło i zrobił piosenkę. Taki sposób tworzenia jest dla niego typowy i częsty. Trzeba umieć tak działać i byle kto nie potrafi. 


https://youtu.be/_4-rrbvcSJU


Teraz jednak chciałem przypomnieć zapomniany maxisingiel ExtendedancEPlay, trwa on 16 minut i jest to prawie pół płyty. Jakby coś dołożyli do tego to by była fajna płyta. A tak to te 4 piosenki są traktowane po macoszemu. A w zasadzie dwie, bo „Two Young Lovers” i „Twisting by the Pool” uchowały się na koncertówkach i składankach. Minialbum ten można potraktować jako zapowiedź stylistyki płyty „Brothers in Arms”, w sensie że w różne dziwne formy muzyczne też umieją. Ale mało kto o tym wiedział w owych czasach u nas, dlatego „Brothers in Arms” było wywróceniem ustalonego poprzednimi płytami porządku rzeczy:


Cyfrowa technologia CD-ROM umożliwiła wydłużenie płyty o połowę względem winyli: do 60 minut. Co ciekawe nie poszli tu w mnożenie utworów, bo jest ich 9. Poszli w niekomercję bo mamy tu 5 piosenek trwających ponad 6 minut w tym 2 powyżej ośmiu. Nie ma szans żeby grali to w radiu, gdzie pożądana długość to trzy minuty z hakiem. Można powiedzieć śmiało, że mamy tu podwójne piosenki – dwie w jednym. Z rozbudowaną częścią instrumentalną.


Dalej: mamy trollowanie słuchacza przez tzw „intra” – czyli wstępy, szczególnie „Money For Nothing”, które jak wspomniałem ma też pieseła. Ma też wspaniały tzw riff, jeden z najbardziej rozpoznawalnych do tej pory. Intra te wywołują konfuzję słuchacza swą odmiennością. Nie ma natomiast tu cymbałków, dlatego album ten jest klasyfikowany jako pop-rock a nie rock progresywny [1].  


II


„Brothers in Arms” oprócz długości cechuje się ciekawym wykorzystaniem syntezatorów. W takim syntezatorze jak wciśniesz klawisz to dźwięk trwa tyle czasu, ile chcesz. I połowa utworu z głowy. Mimo takich ułatwień BiA jest ciężkie do śpiewania. Metallica np. ma ciężko:



https://youtu.be/MJkWfIft4Oo


Pod górkę ma.


Posłuchajmy teraz refleksji artystki:


https://youtu.be/68GFSVJ9SKg


w dwóch częściach


https://youtu.be/3vPE30Aqivc


Mamy tu dialog gitara-wokal (ciężki do wyśpiewania), tematykę i teledysk. Piosenka się wzięła z wypowiedzi, że Argentyńczycy są towarzyszami broni Rosjan czy coś takiego. Był to bowiem czas Wojny o Falklandy (Malwiny) która zaprzątała ówcześnie umysły społeczeństw. I stąd się wziął ten utwór. Mamy jeszcze teledysk, utrzymany w technologii animowanej, modna ówcześnie kreska jak u A-ha. Całość zrobiła potworne wrażenie na publice. Nie ma lepszych piosenek.


A tu wypowiada się inny muzyk:


https://youtu.be/qHsx52yK29I


III


Potem mieliśmy jeszcze „Brothers in Arms II” czyli „On Every Street” i koniec Dire Straits i początek solowej kariery Marka Knopflera. Nie dało się bowiem nagrać nic tak dobrego jak BiA. 


https://youtu.be/x7IDjMwS9dc


Chociaż obiektywnie ostatni album Knopflera „Down the Road Wherever”? 


https://youtu.be/JIBCHh-fMUE


Przypisy: 


1 wiem, że te cymbałki to nie są cymbałki tylko wibrafon.


2 nie wiem czy Pulse to najlepsza koncertówka Pink Floydów.



niedziela, 18 grudnia 2022

Toksyczna żeńskość 2022

 

Mówię o zjawisku które jest i wzbudza niedowierzanie. Że niby nie wiadomo i nie ma badań. Ale mamy tu konkretny przykład toksyczności dzięki któremu możemy pokazać zjawisko. Nie powinno was dziwić że jesteśmy w kręgu Krytyki Politycznej, która wyrasta na matecznik patologii tego typu.

Ale co się stało? Niejaka Agnieszka Szpila dostała nagrodę Grand Press i miała tam wystąpić na gali mając tyle samo czasu co inni. Zapragnęła jednak dłuższej wypowiedzi i zadzwoniła do przewodniczącego jury. Nie jest jasne czy on w ogóle miał tu coś do gadania? Sam wspomniany Andrzej Skworz twierdzi że kto inny był władny.

W efekcie Szpila nie przyjęła nagrody i zaczęła bluzgać. Czyli zachowywać się przemocowo. Różnimy się i kobieta jest słabsza od mężczyzny dlatego preferuje inne formy przemocy: uderzenie w reputację itp.

Na tym przykładzie widać że jest przyzwolenie na przemoc ze strony kobiet. Bo owa Szpila bluzga na wspomnianego Skworza i jakoś nikt nie potępia jej wyskoków. Kobiecie bowiem wolno więcej i na tym polega wspomniany przez nią patriarchat:

„Nie odebrałam Grand Pressa przede wszystkim dlatego, że na tydzień przed galą rozmawiałam przez telefon z totalnym martwiakiem – reprezentantem ginącego gatunku mężczyzn podtrzymujących bez żenady gnijące i rozpadające się teraz na naszych oczach struktury patriarchatu. I wciąż przeżywam skutki tej rozmowy, odczuwam je przede wszystkim w ciele. Wszystko mnie boli. Czuję się brudna, opluta, zhańbiona."

Tymi słowami zbluzgała wspomnianego Skworza. Wyzwiska te to przykład drugiego składnika toksycznej żeńskości: stawia się w roli ofiary i przedstawia się jako ofiara. Mężczyzna zaś ma być twardy a nie miętki. W obecnych czasach dominacji matriarchatu faceci coraz częściej jednak będą przejmować zachowania kobiece. Zjawisko to bywa określane kryzysem męskości. Takie czasy.

Kobieta buduje obraz rzeczywistości na podstawie swoich uczuć i emocji, a nie na podstawie faktów, co wyraźnie widać w omawianym przykładzie: rzeczywistość nie ma dla niej znaczenia. Zadzwoniła do przewodniczącego jury, czego robić nie powinna bo nie można wpływać na suwerenną opinię jurora. On był w ogóle niekompetentny w tej sprawie. Twierdzi, że nie bluzgał i ma świadka. Ona zaś nie ma nagrania, ale bez skrupułów korzysta ze swojej uprzywilejowanej pozycji społecznej.

Facet jak kłamie to wie że kłamie tymczasem kobieta może się przekonać, że to prawda jest. Stąd się brały różne wymogi tradycyjnokulturowosamcze aby przyjmować świadectwa przynajmniej 2 kobiet. Jedna może być bowiem odklejona jak pani Szpila. Zaraz jednak pojawią się różne białorycerze i simpy wywodzące tezę, że skoro ona jest zbulwersowana to ktoś musiał ją zbulwersować.

Jeśli komuś natomiast przyszła do głowy Amber Heard przy okazji to słusznie przyszła.

Na koniec zajmijmy się wspomnianym konkursem: guzik mnie on obchodzi i laureaty jego. Zająłem się nim tylko dlatego aby objaśnić na przykładzie podstawowe składniki toksycznej żeńskości: przemoc i jej specyficzne formy, stawianie się w roli ofiary, odklejenie. Zauważcie że w przestrzeni publicznej nie ma w ogóle mowy o toksycznej żeńskości i jej przejawach.

W kontraście wprowadzę tu wywalenie psychologa Rafała Olszaka, który wcale nie bluzgał, pisał za to prawdę na Tłiterze, np.:

„Zazwyczaj kobiety radzą sobie z odrzuceniem poprzez wchodzenie w rolę ofiary i oczernianie faceta. Działaj. Psychologom przyda się więcej klientów”.

A tak na marginesie: czy owa osoba pisarska nie akceptuje wulgaryzmów jako środka wyrazu? Razem z Lempart nie bluzgała? Czy bluzgała?

https://www.wirtualnemedia.pl/artykul/slub-od-pierwszego-wejrzenia-tvn-psycholog-rafal-olszak-usuniety-dlaczego

https://www.press.pl/tresc/74256,szef----press----o-telefonicznej-rozmowie-z-agnieszka-szpila_-jedno-zdanie-prawdy

https://ksiazki.wp.pl/agnieszka-szpila-wyjasnia-powod-nieprzyjecia-nagrody-grand-press-czuje-sie-brudna-opluta-6844927566473856a